Uri Huppert - prawnik, politolog, adwokat, wykładowca akademicki, były radny Jerozolimy

Paweł Smoleński: Dlaczego w Izraelu ustawa zasadnicza o narodowym państwie żydowskim [o ustawie czytaj na końcu tekstu] cieszy się prawie 70-procentowym poparciem społecznym? Przyjęli ją nawet niektórzy posłowie opozycji.

Uri Huppert: Bo w Izraelu liberalna demokracja bardzo słabo się zakorzeniła. Zeuropeizowane elity Żydów zostały wymordowane jeszcze przed powstaniem państwa. Na przykład ci polscy, którzy stanowili trzon partii syjonistycznych, ginęli w stalinowskich łagrach i w hitlerowskich obozach śmierci. Żydzi amerykańscy, w większości liberalni i wyborcy Demokratów, wspierali Izrael politycznie, niekiedy finansowo, ale nie opuszczali Ameryki, więc nie mieli wpływu na izraelskie życie partyjne.

Do Izraela w znakomitej większości emigrowali więc Żydzi z krajów autorytarnych, Żydzi orientalni, religijnie ortodoksyjni. Siłą rzeczy popierali partie religijne i narodowo-ortodoksyjne. A ponieważ złożyło się tak, że niemal od początku Izraelem rządzą koalicje, nawet w rządach lewicowych partie religijne były języczkiem u wagi, od ich postawy zależała trwałość gabinetów. Mogły sporo żądać od silniejszych koalicjantów.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej