Andrzej Pawluszek – sekretarz premiera Morawieckiego, wcześniej przedstawiciel Polskiej Organizacji Turystycznej w Nowym Jorku i Amsterdamie, z wykształcenia specjalista od turystyki i komunikacji (New York University) oraz od zarządzania

JACEK HARŁUKOWICZ: Sekretarzem premiera został pan w marcu, w samym środku awantury związanej z nowelizacją ustawy o IPN. Przypadek?

ANDRZEJ PAWLUSZEK: Rzeczywiście zaproponowano mi tę funkcję w specyficznym momencie, gdy na Polskę zaczęły się sypać międzynarodowe gromy. Do moich zadań należało i należy utrzymywanie kanałów mniej oficjalnej komunikacji międzynarodowej, ze szczególnym uwzględnieniem kontaktów na linii Polska – Stany Zjednoczone, Polska – Izrael czy nawet szerzej – ze światową diasporą żydowską.

Niestety, już prace nad przyjętą w czerwcu nowelizacją spowodowały pewne perturbacje. Nasze racje, choć szlachetne, zostały zrozumiane na opak. Zająłem się więc udrażnianiem pewnych zatykających się kanałów komunikacyjnych i budowaniem zupełnie nowych. Wcześniej, gdy pracowałem w Amsterdamie i Nowym Jorku, zajmowałem się właśnie współpracą z mediami zagranicznymi. Tylko w 2017 r. zorganizowaliśmy wizyty prasowe dla przeszło 50 dziennikarzy z najważniejszych holenderskich gazet – „De Volkskrant”, „De Telegraaf” – którzy na miejscu poznawali Polskę i Polaków.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej