Wojciech Cieśla – dziennikarz „Newsweeka”, od 2016 r. działa w międzynarodowym zespole dziennikarzy śledczych Investigate Europe

Marzec 2015 r., Ukraina. Olbrzymi an-2 oficjalnie służy do oprysku pól, ale w dniu, w którym startuje z prowizorycznego pasa pod Łuckiem, jest wypełniony białoruskimi papierosami. Maszyna wzbija się w powietrze po zmroku, dwaj polscy piloci kierują ją w stronę lotniska Aeroklubu Ziemi Zamojskiej. Wiedzą, że po polskiej stronie nie zainteresuje się nimi żaden celnik czy straż graniczna. Przemytniczy lot odbędzie się na niewielkiej wysokości, pozwoli uniknąć radarów. Coś jednak idzie nie tak, maszyna zawraca i spada na ulicę we wsi Promyń Wołyński. Piloci giną na miejscu.

Miesiąc później, podrzeszowskie lotnisko Jasionka. – Lecę z Salonik. Chcę tylko dotankować i kontynuować lot do Malmö – pilot awionetki prosi wieżę o zgodę na lądowanie. Sześcioosobowy piper saratoga staje na płycie, podjeżdża samochód straży granicznej. Zazwyczaj strażnicy się nie fatygują do prywatnych awionetek, ale pilot rzucił w eter: – Po drodze tankowałem w Macedonii.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej