Pielęgniarki odchodzą od łóżek pacjentów, idą masowo na L4, bo „mają dość”. Są stale przemęczone, zestresowane, za mało zarabiają. To wszystko prawda. Ale prawda jest też taka, że pielęgniarka w szpitalu już nie służy pacjentowi, ona w szpitalu po prostu zarabia. Kiedyś medycyna była powołaniem, teraz to tylko praca. Jak każda inna.

Każdy ma prawo do życia z godnością, to elementarne prawo człowieka. Także pielęgniarki, które teraz walczą o podwyżki. Ale chorzy też mają prawo do chorowania z godnością. I tu mam problem, bo za często widziałam chorych godności pozbawianych. Przez pielęgniarki właśnie (choć i przez lekarzy, ale to inny temat).

Choroba wcale nie odbiera nam godności, choć nie jesteśmy w stanie sami zjeść, umyć się czy skorzystać z toalety. To inny człowiek nam tę godność odbiera.

Co to znaczy prawo do chorowania z godnością? Że chory ma prawo do współczucia, życzliwości, troski, okazania mu odrobiny zainteresowania. Że ma prawo oczekiwać, że ani lekarz, ani pielęgniarka nie będą obojętni wobec jego bólu i cierpienia.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej