Jan Klata – ur. w 1973 r., reżyser i dramaturg, w latach 2013-17 dyrektor Starego Teatru w Krakowie

Kraków, ogródek restauracyjny. Zaczyna padać, ale nie ma żadnego wolnego miejsca pod parasolem.

Planujemy wyjście, ale mężczyzna siedzący przy stoliku zamyka laptop i mówi: – Miałem zaraz wychodzić, ale skoro jest dziejowa konieczność, to wyjdę szybciej. Nie ma za co dziękować. A „Wesele” świetne.

DOROTA WODECKA: Często pan bywa w Krakowie?

JAN KLATA: Często. Prowadzę zajęcia ze studentami na UJ. Przyjeżdżam do teatru na spektakle i na próby wznowieniowe, zaraz gramy „Wesele” na Open’erze.

Rozmawialiśmy rok temu po premierze „Wesela” i jego przesłaniu: „Krępulcowi nie ulec”.

– Krępulec się zaciska. A my ulegamy. Po cichu. Tłumacząc sobie, że przecież trzeba jakoś żyć. Na czym to polega, wyjaśnił europejskim intelektualistom Józef Wissarionowicz Stalin, zapewniając ich, że w Rosji Radzieckiej wszyscy się do niego stosują, bez wyjątków. Udowodnił to przy pomocy kota. Poprosił swoich gości, by namówili zwierzę do zjedzenia musztardy. Ci byli przekonani, że to jest niemożliwe, a wtedy Stalin wziął łyżeczkę i wpakował kotu musztardę do tyłka.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej