W błękitnej koszuli, pikowanej kamizelce przekonuje, że dziennikarstwo to misja, jak zawód lekarza, księdza, nauczyciela. A dobry dziennikarz to taki, który dostrzega wszystkie kolory.

Opowiada, że w życiu chrześcijanina ważne są wyzwania, dlatego on każdego dnia pokazuje, co dobrego można zrobić – w pracy, w domu, na ulicy. Bo nie ma nic gorszego niż ktoś, kto jest trochę zakłamany, kto jedną twarz ma w domu dla bliskich, miłą i pobożną, a w pracy jest niedobry dla ludzi.

Czy jest mu trudno w tym zawodzie? Nie trudniej niż komukolwiek z zebranych. Bo ma – delikatny uśmiech – tak samo trudno jak kierowca PKS, jak rolnik, sprzedawca nasion czy kioskarz, który musi sprzedawać literaturę pornograficzną, bo ten kiosk mu to daje i każe. Pracuje w takim miejscu. Gdyby chciał sprzedawać same święte książki, toby musiał pracować w punkcie kościelnym.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej