Piotr Szostak – ur. w 1988 r., prawnik, publicysta; zajmuje się ochroną prywatności i społecznymi skutkami nowych technologii, pracuje w dziale „Technologia” „Wyborczej"

Buntowniczej twarzy miasta nie znajdziesz na pocztówkach i pamiątkach dla turystów. A przecież Barcelona pamięta barykady na ulicach, strajki generalne w międzywojniu, twardy opór anarchistycznych robotników przeciwko faszystom przejmującym republikę podczas wojny domowej, egzekucje legendarnych anarchistów za rządów Franco.

Teraz najpopularniejsze miasto Europy znowu idzie na barykady. Tym razem jest ostatnim bastionem cyfrowej niepodległości. Barcelona nie ma nic przeciwko idei smart city, inteligentnego miasta, taniego w zarządzaniu i życzliwego mieszkańcom dzięki sieci czujników i potężnym algorytmom. Ale nie chce być kolejną kolonią wielkich korporacji z Doliny Krzemowej.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej