Postępowanie dotyczące nieprawidłowości przy udzielaniu kredytów walutowych prowadzi od dwóch lat Prokuratura Regionalna w Szczecinie. Zaangażowana jest także ABW.

Prokuratura celuje w banksterów

Mateusz Morawiecki stanął na czele rządu w połowie grudnia 2017 r., a już na przełomie lutego i marca niemrawe dotychczas postępowanie nabrało tempa. „Puls Biznesu” donosił, że ciężarówki zwiozą do Szczecina „tony papierów” i że „reanimacja śledztwa… mocno zaskoczyła banki”. Prokuratura zażądała od nich wydania nie tylko umów kredytowych, ale także np. informacji o zasadach wynagradzania pracowników i pośredników za sprzedawanie kredytów. Prokurator postanowił zwolnić banki z tajemnicy bankowej.

Według informacji „Wyborczej” śledztwo dotyczące kredytów denominowanych lub indeksowanych w walucie obcej prowadzi naczelnik wydziału ds. przestępczości gospodarczej prokurator Małgorzata Mach. Dotyczy ono 34 banków, czyli niemal wszystkich działających w Polsce, i obejmuje okres od co najmniej 1 lipca 2006 r. do 26 sierpnia 2011 r.

Wśród banków objętych postępowaniem jest Bank Zachodni WBK.

Mateusz Morawiecki był prezesem BZ WBK w latach 2007-15. Do 2007 r. bank prawie nie udzielał kredytów frankowych. Zmiana nastąpiła właśnie za Morawieckiego. Wtedy to irlandzki bank (właściciel BZ WBK) kupił warszawski Kredyt Bank, który siedział w kredytach walutowych po uszy. Jak informował „Newsweek”, BZ WBK zgromadził portfel takich kredytów wart ok. 15 mld zł „za wiedzą, zgodą i akceptacją prezesa Morawieckiego”.

– Obecnie prokurator oczekuje wydania opinii przez biegłych powołanych w tej sprawie. Śledztwo znajduje się w fazie in rem, co oznacza, że nie wydano w jego toku postanowienia o przedstawieniu zarzutów wobec żadnej osoby – informuje Marcin Lorenc, p.o. rzecznika Prokuratury Regionalnej w Szczecinie.

„Jesteśmy w trakcie przekazywania dokumentów” – informowała „Wyborczą” Ewa Krawczyk z biura prasowego BZ WBK. „Analogicznie jak w przypadku pozostałych banków, tak i w naszym, dokumenty są przekazywane na podstawie decyzji prokuratorów prowadzących postępowanie w trybie, zakresie i formie z nimi ustalonej”.

Zbigniew Ziobro jeszcze w grudniu 2015 r. jako minister sprawiedliwości w rządzie Beaty Szydło deklarował wrażliwość na niedolę frankowiczów. Opowiadał, że rozmawiał z przedstawicielami stowarzyszenia frankowiczów o tym, jak pomóc w ich „dramacie życiowym”. Zapewniał, że jeśli zostanie prokuratorem generalnym (do połączenia urzędu ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego doszło dopiero w marcu 2016 r.), będzie szansa, by wyjaśnić tło udzielania takich kredytów i „czy nie dochodziło do działań podejmowanych z naruszeniem prawa”.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej