– Jest pani feministką?

– Skąd!

– Nie interesuje więc pani dyskryminacja kobiet, to, że są ofiarami przemocy (fizycznej, seksualnej, ekonomicznej), że mniej zarabiają, więcej pracując, że mają niewielki wpływ na decyzje polityczne, że traktuje się je jak inkubatory?

Bardzo mnie to interesuje! I oburza! Ale żeby od razu być feministką? Ja mam męża, dzieci, pracę. Jestem normalną kobietą...

Słowo „feminizm” to piętno, pieczołowicie wypracowane i stosowane przez tych, którzy sprzeciwiają się naruszaniu jednego z najsilniejszych fundamentów patriarchalnego społeczeństwa, jakim jest poddaństwo kobiet (zwane również ich „tradycyjną rolą”, „naturalnym powołaniem”, „przeznaczeniem”).
Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej