Z Jackiem Wasilewskim rozmawia Krystyna Romanowska

Dr hab. Jacek Wasilewski– medioznawca, doktor habilitowany nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim, dziennikarz, pisarz.

KRYSTYNA ROMANOWSKA: Joanna Scheuring-Wielgus, Katarzyna Lubnauer, Kamila Gasiuk-Pihowicz – okazało się, że trzy samice alfa w jednym stadzie to trochę za dużo. Spodziewał się pan tego rozstania?

JACEK WASILEWSKI:Z boku wygląda to na klasyczny pojedynek z mężczyzną w tle. Zabranie władzy Ryszardowi Petru, z którym Joanna Scheuring-Wielgus miała przyjacielskie kontakty (niedawno otworzyli wspólne biuro poselskie w Grudziądzu), nie pozwoliło jej na dłuższą metę zaakceptować wadery (Katarzyny Lubnauer) w stadzie. Odejście więc na pewno ma podtekst relacyjny. Poza tym trudno tak od razu podporządkować się innemu wodzowi. Dzisiaj nie ma sytuacji czysto biurokratycznych w partiach, posłowie to nie podporządkowani urzędnicy. Wszystko jest oparte na emocjach: nikt nikomu nie składa przysięgi wierności, za to niektórzy starają się być lojalni.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej