O tym, jak skomplikowany jest problem aborcji, napisano już wszystko, a mimo to w mediach mamy totalną młóckę, w której dwa radykalne obozy wykazują się niekonsekwencją i brakiem elementarnej logiki. A każdy uzurpuje sobie prawo do posiadania monopolu na orzekanie, co jest, a co nie jest moralne. Mam tej kłótni szczerze dość.

Wiele kobiet przeżyło poronienie, większość nie mając tej świadomości, bo zarodek już na samym początku nie zagnieździł się w macicy i kobieta nawet nie wiedziała, że przez chwilę była w ciąży. Część kobiet – w tym i ja – poronienie przeżyła świadomie. To doświadczenie jeszcze bardziej uzmysłowiło mi, że nie ma tu łatwych rozwiązań ani prostych recept i podziałów. Nie mogę pojąć, jak po tylu latach kłótni o aborcję ta prosta prawda jakoś się nie przebija.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Poronienie. Natura jest bezwzględna

Aborcja - całkowity zakaz, dożywocie i pogrzeby zarodków

Zacznijmy od obozu tzw. obrońców życia. Wedle ich myślenia trzeba wprowadzić całkowity zakaz aborcji, bo od chwili poczęcia mamy do czynienia z dzieckiem, które trzeba chronić tak samo jak dzieci już urodzone. W takim razie, kochani, trzeba wprowadzić za aborcję dożywocie, bo przecież w jej przypadku mamy do czynienia ze świadomym pozbawieniem życia człowieka. Trzeba skazywać lekarzy, kobiety i aptekarzy, którzy sprzedają pigułki „dzień po”. A także firmy farmaceutyczne, które je produkują.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej