Dr. Kamil Kulesza - po powrocie z University of Cambridge założył Centrum Zastosowań Matematyki i Inżynierii Systemów działające w ramach Polskiej Akademii Nauk. Łączy naukę z biznesem i na działalność badawczą zarabia, rozwiązując problemy firm i instytucji przy użyciu matematycznego sposobu myślenia

Drogi czytelniku,

od starożytności sposób działania i organizacji tzw. życia akademickiego zmieniał się wiele razy jako wynik rozwoju cywilizacji. Jednak ciągle pojawiały się w nim, choć w różnej formie, trzy składowe: przekazywanie wiedzy, prowadzenie własnych badań/studiów oraz tworzenie „intelektualnego fermentu”.

Jako symboliczny początek ostatniej z wielkich zmian wzorca nauki można wskazać rok 1989 kojarzący się przede wszystkim z „jesienią ludów”. Równolegle rozwijał się internet, a obieg informacji zaczął być naprawdę globalny. Środowisko akademickie było jednym z pierwszych, które masowo korzystały z sieci.

W kolejnym pokoleniu upowszechniły się media społecznościowe, a jeszcze później nastąpiły szybkie zmiany związane m.in. z coraz większą rolą sztucznej inteligencji (AI) w niemal każdym obszarze działalności człowieka. Z perspektywy czasu widać, że zmiany te wpłynęły też znacząco na owe trzy składowe działalności akademickiej.

Barwy ochronne (Zanussi)

W Polsce od końca PRL-u do mniej więcej 2020 r. w sposobie działania i organizacji życia akademickiego zmieniło się niewiele. Wielu komentowało nawet, że słynny film Krzysztofa Zanussiego „Barwy ochronne” z 1977 r. zachował pełną aktualność, jeśli chodzi o pokazany obraz degrengolady i obłudy. Działo się tak mimo wysiłków części naukowców, którzy chcieli zmienić ten stan.

Jednak choć wielu z nich było osobami szanowanymi i o niekwestionowanym dorobku, większość środowiska stanowili „pracownicy nauki”. W swej masie w najlepszym razie bierni, często czerpiący znaczne i raczej nieuzasadnione korzyści z ówczesnej sytuacji. De facto była to grupa pasożytująca na społeczeństwie - z powodu konsumpcji znacznych środków budżetowych (w 2015 r. ponad 40 mld zł rocznie, blisko połowę wydatków budżetu na służbę zdrowia) oraz m.in. wyciskania dużych pieniędzy, zwłaszcza od uboższej części społeczeństwa, pod pozorem dostępnej dla każdego edukacji wyższej.

Ten zapoczątkowany na przełomie XX i XXI wieku proceder poza kosztami finansowymi spowodował też duże koszty społeczne. Dla wielu młodych ludzi konfrontacja wartości ich wykształcenia z rzeczywistością była często bolesna. Środowisko akademickie uchylało się jednak od odpowiedzialności za taki stan rzeczy.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej