Trzecia Rzesza miała swojego „Stürmera”, jadowicie antysemicki tygodnik który uczył, że Żydów należy nienawidzić, i trzeba się ich pozbyć. Jego naczelny Julius Streicher zawisł w Norymberdze, choć Międzynarodowy Trybunał Wojskowy nie oskarżył go, że zabił choć jedną osobę: wystarczyło, że wspierał wymordowanie sześciu milionów. W Rwandzie był tygodnik „Kangura”, ale przede wszystkim radio Mille Collines: ich naczelni za udział w ludobójstwie ośmiuset tysięcy Tutsi zostali przez ONZ-owski trybunał w Aruszy skazani na dożywocie. Tadeusz Mazowiecki, specjalny sprawozdawca ONZ ds. przestrzegania praw człowieka w b. Jugosławii, wzywał, by tamtejszych dziennikarzy podburzających do nienawiści także postawić przed sądem; do procesów w końcu nie doszło.

Kilka dni temu Yanghee Lee, Sprawozdawca ONZ ds. Mjanmy – dawna Birma – oskarżyła Facebook. Stwierdziła – jako kolejny już wysoki przedstawiciel ONZ – że wymierzona w muzułmańskich Rohingyów kampania prześladowań i mordów, jaką prowadzi rząd tego kraju, „nosi cechy ludobójstwa”. „Ultranacjonalistyczny buddyści mają swoje własne Facebooki i naprawdę podburzają bardzo do przemocy i nienawiści wobec Rohingyów i innych mniejszości etnicznych. Obawiam się, że Facebook stał się teraz bestią”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej