Bronisław Komorowski – prezydent Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2010-15. Ur. w 1952 r., historyk. W PRL działał w opozycji, pierwszy raz zatrzymany w wieku 19 lat. W latach 1990-91 i 1992-93 wiceminister obrony narodowej, minister w latach 2000-01. Związany z Unią Wolności, Stronnictwem Konserwatywno-Ludowym, PO. Poseł wielu kadencji, był marszałkiem Sejmu

Paweł Wroński: Ostatnio historycy i publicyści rehabilitują Romualda Rajsa „Burego”, tłumacząc, że jego ofiary – białoruskie kobiety i dzieci – były komunistami. ONR organizuje marsz w jego imieniu. Część prawicy wskazuje go jako wzorzec dla młodego pokolenia. A niektórzy komentatorzy wytykają: to prezydent Komorowski napytał tej biedy, ustanawiając Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych.

Bronisław Komorowski: Zacznijmy od tego, że jestem synem żołnierza wileńskiej AK i wnukiem żołnierza wileńskiej AK. Cała moja rodzina była w wileńskiej AK, a inna jej część – w konspiracji warszawskiej. Mój ojciec był także w partyzantce antysowieckiej. Był, jak to się dziś mówi, „żołnierzem wyklętym”. Jego dowódca „Tońko”, Adam Boryczko, był najdłużej przetrzymywanym stalinowskim więźniem politycznym – skazanym na śmierć, potem na dożywocie. Wyszedł w 1967 roku. Mówię to po to, aby powiedzieć, w jakiej tradycji zostałem wychowany i co mnie ukształtowało.

O „Burym” usłyszałem dość wcześnie. W środowisku byłych żołnierzy wileńskiej AK mówiło się o nim jako o świetnym dowódcy czasu wojny, dzielnym partyzancie, którego bohaterskiej przeszłości nikt nie jest w stanie zakwestionować – a jednocześnie jego powojenne losy były dla wielu żołnierzy źródłem bólu i wstydu. I tu powiem coś zapewne kontrowersyjnego: nie należy oddzielać, jak w dobrej wierze starają się niektórzy, jego wojennego bohaterstwa od tego, co robił po wojnie, podczas bratobójczych walk, zbrodni na Białorusinach. To jest awers i rewers tej samej historii. Bo taka jest wojna. Wielkość i ludzka małość, rycerskość i heroizm, ale i okrutne wojenne prawo odwetu, ale także i często niepotrzebne okrucieństwo.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej