Z Joanną Piechocką rozmawia Dorota Wodecka.

Joanna Piechocka - coach kariery, zastępczyni kierownika biura karier i współpracy z absolwentami Akademii Leona Koźmińskiego

Dorota Wodecka: Zna pani powiedzenie: co planowane, to nieudane?

Joanna Piechocka: Tak. Ale nie czytam go jako pochwałę strategii na życie bez planów. To bardziej akceptacja zdarzeń, które nasze plany zmodyfikują.

Jednym słowem plan być musi?

- Powinien. Po to, by nie płynąć tam, gdzie nas życie poniesie i po latach zorientować się, że jesteśmy w miejscu, w którym nigdy nie chcieliśmy być i że nie mamy żadnej satysfakcji z tego, czym się zajmujemy na co dzień.

Pani, zdaje się, mówi o karierze zawodowej, ja zaś pytam o życie.

- Rozdzielenie na człowieka „zawodowego” i „prywatnego” może być zgubne i mylące. Jesteśmy całością. Tym bardziej, że planując życie zawodowe czy osobiste warto kierować się indywidualnymi wartościami, które owszem, zmieniają się w ciągu naszego życia, ale w danej chwili są systemem, który wpływa zarówno na nasze życie zawodowe, jak i osobiste.

Wartości to nasz wewnętrzny drogowskaz, który ukierunkowuje plany życiowe i priorytety. Dla jednych najważniejsze będzie życie rodzinne, dla innych zawodowe, a jeszcze dla innych estetyka czy równowaga i troska o zdrowie. Każdy z nas ma inny, niepowtarzalny system wartości i jeśli jesteśmy go świadomi, to możemy planować nasze cele i nie uznawać za kluczowe tego, co podpowiada nam otoczenie.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej