Takich miejsc w Polsce jest pewnie wiele. Tak samo jak wiele jest szpitali fantastycznych. Z fantastycznymi lekarzami i pielęgniarkami. Wiem o tym, bo i w takich szpitalach bywałam.

***

Pani K., lat 87, łamie w domu biodro. Karetka, SOR. Dwie godziny czekania i prześwietlenie. Kolejne trzy godziny, przychodzi chirurg i decyduje: konieczna operacja. Panią K. przewożą na chirurgię urazową.

Szpital w wielkim mieście, nad wejściem wielka płachta: „Jesteśmy dla Was”. Na tablicy ogłoszeniowej: „Tradycyjnie profesjonalni.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej