Rok temu oskarżony o obłapianie i molestowanie kobiet Casey Affleck, brat Bena, odebrał Oscara dla najlepszego aktora. Brie Larson, która wręczała mu statuetkę, ostentacyjnie nie klaskała, ale Hollywood dało prztyczka w nos ofiarom Afflecka i jego krytykom, a przekaz był prosty: w królestwie celuloidu głośno mówi się tylko o tym, co na ekranie. Poza nim – strefa ciszy.

Jak wiele może się zmienić przez rok, przekonał się James Franco, 39-letni aktor, który w tym sezonie festiwalowym rozbił bank komediodramatem „The Disaster Artist”.

Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej