Grudniowy kryzys, wywołany ustawą godzącą w niezależność Sądu Najwyższego, już za nami. Warto jednak jeszcze raz przypomnieć ujawnione wówczas z całą jaskrawością stanowiska stron. To pozwoli zrozumieć, o co toczyła się gra.

Przemawiając na konferencji, minister sprawiedliwości oświadczył, że sprzeciw sędziów wobec nowej ustawy „wynika z głębokiego lęku przed narodem i oderwania części starych elit od realiów życia... z preferowania czystej normy prawnej od konkretnej rzeczywistości”.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej