We wtorek wieczorem na dziedzińcu Ministerstwa Obrony Narodowej wyraźnie wzruszony Macierewicz żegnał się z siłami zbrojnymi. Stał szpaler Kompanii Honorowej, w ciemności rysował się sztandar z orłem. W patetycznej mowie minister podkreślał, że armia w ciągu tych dwóch lat odzyskała honor i godność. Dziękował żołnierzom i zapewniał, że teraz nie są już spadkobiercami zdrajców służących zaborcom, ale żołnierzy niezłomnych. A maszerując przez kraj ramię w ramię z sojusznikami ze Stanów Zjednoczonych, po raz pierwszy mogą odczuwać prawdziwą dumę, że są obrońcami ojczyzny.

Rzeczywiście Antoni Macierewicz jak nikt inny zapisał się w dziejach Wojska Polskiego. Nikt bardziej nie ośmieszył polskiej obronności i sił zbrojnych, snując opowieści o Francuzach sprzedających Rosji via Egipt okręty desantowe...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej