Trwa plebiscyt Ludzie Roku 2017 Czytelników Wyborczej. Jerzy Owsiak jest jednym z nominowanych. Głosujcie na Wyborcza.pl/plebiscyt. Wywiad ze stycznia 2018 r.

ANITA KARWOWSKA: Ostatnio często powtarzasz, że Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy to nasza wspólna rzecz.

JERZY OWSIAK: Mówimy „my” od samego początku, ale teraz może jest to potrzebne bardziej niż wcześniej.

Dlaczego?

– Zamykane są oddziały szpitalne. Pacjenci powinni wiedzieć, że jest tam nasz sprzęt. Nie mój, nie WOŚP – fundacja pełni nad nim tylko nadzór. To sprzęt, który należy do Polaków. Ważne, żebyśmy jako społeczeństwo obywatelskie mieli siłę upominać się o to, aby właściwie o ten sprzęt dbano i byśmy mogli z niego korzystać.

Pacjenci mają się zbuntować?

– Uczmy się reagować. Idźmy do prezydenta miasta, do wojewody czy kogokolwiek innego, komu podlega szpital, i pytajmy, dlaczego nie działa placówka sfinansowana z naszych podatków i wyposażona również z naszą pomocą. Przyczyny zamykania oddziałów dzisiaj są oczywiste – lekarze przestali się godzić na pracę ponad siły. Pracują zgodnie z regulaminowym czasem pracy, co brutalnie obnaża braki kadrowe w systemie. Tylko nacisk obywateli może wymusić zmiany. Fundacja oczywiście będzie się upominała, ale wy też nie zapominajcie.

Od lat starasz się uchronić fundację od wpisania jej w wojnę polsko-polską. Czy to ci się udało?

– Mam poczucie, że to, co dzieje się teraz w Polsce, przysparza nam przyjaciół. W zeszłym roku przekazali nam 105 mln zł! Doskonale zdaję sobie sprawę, dlaczego byli tacy hojni. Zostali sprowokowani słowami obelżywymi wobec Orkiestry.

Nie musimy już wchodzić w polemiki, kiedy ktoś nas próbuje dyskredytować, bo mamy spontanicznych obrońców.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej