Patrycja Sasnal - arabistka, doktor nauk politycznych, pracuje w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych. Wykłada na Uniwersytecie Jagiellońskim, współpracuje z Uniwersytetem Amerykańskim w Bejrucie

PAWEŁ SMOLEŃSKI: Premier niewielkiego Libanu podał się do dymisji i od tego znów mocniej zagotowało się na Bliskim Wschodzie.

PATRYCJA SASNAL: Trzeba tę rezygnację dobrze przestudiować, bo Liban to bliskowschodnia polityka w pigułce, barometr nastrojów w regionie. Saad Hariri podał się do dymisji nie w Bejrucie, tylko podczas podróży do Arabii Saudyjskiej, której też ma obywatelstwo. W tamtejszej telewizji oskarżył Iran i szyicki Hezbollah – śmiertelnych wrogów Saudów – o sianie zamętu na Bliskim Wschodzie, po czym zaszył się w swoim domu w Rijadzie. W Libanie zawrzało od pogłosek, że jest w areszcie domowym, wszyscy domagali się jego powrotu. Po tygodniu Hariri dał pełny dziwnych momentów wywiad w libańskiej telewizji : wyglądał na złego i zmęczonego, ciągle pił wodę.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej