Krzysztof Boczek: Od kiedy słuchasz Trójki?

Patrycja: U mnie w domu radia słuchało się zawsze. I zawsze to była Trójka. A miłość do stacji zawdzięczam mamie. Dlatego też tak silnie zareagowałam na to wszystko, co się wydarzyło z moją ulubioną redakcją. Poczułam, jakby ktoś zabierał mi fragment życia. I stąd akcja „Ratujmy Trójkę”.

Fanpage, który prowadzisz, polubiło ponad 75 tys. osób. Czujesz się liderką protestu?

– Wszystko zaczęło się w 2016 roku. W zamyśle to miała być platforma wymiany opinii na temat tego, co się dzieje w radiu. Nie planowałam żadnej wielkiej akcji. Tak naprawdę większość naszych działań to spontan za spontanem. Dlatego nie mogę powiedzieć o sobie, że jestem liderką – raczej organizatorką. Dlatego też nie chcę podawać nazwiska. Jestem po prostu jedną z wielu, słuchaczką, której ktoś zabiera ukochane radio. Tak naprawdę fanpage „Ratujmy Trójkę” to grupa osób walczących o swoją stację i dziennikarzy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej