Za czasów PO Polska miała zostać drugą Irlandią. To się rymowało z liberalną gospodarczo ideologią Platformy. Do tego klasyczne instytucje demokracji liberalnej z delikatnym akcentem na tradycje katolicko-konserwatywne.

PiS nie ma ambicji dostarczania społeczeństwu „ciepłej wody w kranie”. Ma ambicje mocarstwowe. PiS wybiera wzorzec chiński: silna gospodarka i fasadowe prawa obywatelskie. Stawia na dumę narodową. Jej elementem jest rozwój gospodarczy. Mówi o tworzeniu oryginalnego, polskiego modelu demokracji, niekoniecznie liberalnej. Likwiduje faktyczny trójpodział władzy. Wzmacnia uprawnienia służb specjalnych, kontrolę internetu, łącznie z chińskim pomysłem blokowania internetowych stron. Centralizuje państwo, odbierając uprawnienia samorządom i przejmując kontrolę nad organizacjami społeczeństwa obywatelskiego. Kontroluje sądy. Jak w Chinach stawia na „ludową kontrolę”. I organy quasi-sądowe, które ogłaszają wyroki, przesądzając o winie. Taką funkcję ludowego sądu pełnią komisja śledcza ds. afery Amber Gold czy komisja weryfikacyjna ds. warszawskiej reprywatyzacji. A ma być też Izba Ludowa w Sądzie Najwyższym, weryfikująca prawomocne wyroki sądów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej