Tydzień temu prezydent podpisał ustawę o Narodowym Instytucie Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego. Jak wskazuje logika pisowskiego języka odwróconego, ma on dać partii rządzącej instrumenty do skanalizowania działań organizacji społecznych w pożądanym, nacjonalistyczno-katolicko-militarnym kierunku. Za tydzień ustawa wejdzie w życie. Partia rządząca przejmie kontrolę nad przyznawaniem dotacji z budżetu centralnego dla organizacji do tej pory zwanych pozarządowymi. Pieniądze z budżetów samorządowych, w tym większość unijnych, i te przeznaczone na tzw. zadania zlecone władzy dzielić będą jeszcze samorządy niepisowskie. To może się zmienić po wyborach samorządowych.

Były apele do prezydenta o niepodpisywanie ustawy. Ale nie było w tej sprawie „łańcucha światła” czy innych ulicznych protestów. PiS przejmuje piątą, obywatelską władzę w ciszy i spokoju.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej