– Panie prezesie, ma pan kota. Cały kraj wie, że lubi pan zwierzęta. Jeśli zmaltretowane zwierzę zostanie odebrane oprawcy, a sąd skarze go, powiedzmy, na trzy lata, to po upływie tego zakazu zwierzę musi wrócić do oprawcy – poseł Suski z PO mówi bezpośrednio do Jarosława Kaczyńskiego i namawia PiS do poprawki, która zlikwiduje błąd w rządowej noweli do ustawy o ochronie zwierząt.

Kaczyński prosi o pięć minut przerwy, każe szukać winowajcy.

– Kot ma siłę! – cieszy się poseł Dunin z PO.

– Patryk próbował tłumaczyć, że niby to nie on, tylko ktoś inny. Ale dostał opiernicz od Jarka. Nabruździł sobie przez te zwierzęta.

Patryk Jaki, 32-letni wiceminister sprawiedliwości, nie musi jednak drżeć przed kotem. Zbyt ważne zadania ma do wykonania.

Patryk Jaki uwielbia siebie w mediach

Jego komisję weryfikacyjną, która rozlicza warszawską reprywatyzację, Platforma Obywatelska nazywa „czerezwyczajką”. Prawnicy alarmują, że łączy uprawnienia władzy wykonawczej i sądowniczej. Ale analizy paragrafów zwykłych ludzi mało obchodzą.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej