PIOTR WESOŁOWSKI: Tematem tegorocznych Igrzysk jest rewolucja cyfrowa. Dlaczego?

LESZEK JAŻDŻEWSKI: Ona dzieje się teraz i zmienia nasze życie dużo bardziej niż przemysłowa. Inaczej myślimy i działamy. Naszą pamięć wspomagają cały czas Google i Wikipedia. Kontakty towarzyskie zastępuje Facebook. Każdy nasz ruch może zostać przeanalizowany w sposób, o jakim nie śniło się Orwellowi.

Mamy się bać?

– Zamiast się bać, trzeba być świadomym zagrożeń.

Jakich?

– Nie możemy pozwolić firmom zbierać informacji na nasz temat bez kontroli społecznej. Potężne koncerny internetowe, wykorzystując odpowiednie algorytmy, wiedzą o nas więcej niż my sami.

Algorytmy mogą być groźne?

– Mogą w sieci odkryć terrorystę. To dobrze. Jednak posiadanie tak wielkiej bazy danych może doprowadzić do tego, że powstanie tajna policja korporacji i koncernów, np. nie zostanie komuś przyznane ubezpieczenie zdrowotne, bo jego zachowania w internecie rokują, że może zapaść na ciężką chorobę, chociaż jest zdrowy. Rewolucja cyfrowa może być fantastyczna, ale może też doprowadzić do tego, że światem będzie rządzić promil ludzi, którzy mają dostęp do technologii.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej