Marta Florkiewicz-Borkowska ma 40 lat, jest nauczycielką w Gimnazjum nr 3 w Pielgrzymowicach w powiecie pszczyńskim, które od września zostało włączone do SP im. Karola Miarki. Uczy języka niemieckiego i zajęć technicznych, jest arteterapeutką, należy do grupy Superbelfrzy. Prowadzi blogi o języku niemieckim i o rękodziele. 10 października otrzymała tytuł Nauczyciela Roku 2017.

Magdalena Warchala: Została pani Nauczycielką Roku w konkursie tygodnika „Głos Nauczycielski”. Ta nagroda to oświatowy Oscar. Na galę nie przyszedł nikt z Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Marta Florkiewicz-Borkowska: Wiedziałam wcześniej, że pani minister Anna Zalewska nie zamierza przyjść, więc nie czułam się rozczarowana. Gala to święto nauczycieli, podczas którego można spotkać fantastyczne, pełne pasji osoby. Byli ze mną ci, którzy wspierali mnie w pracy. Przyjechał mój były już, emerytowany dyrektor gimnazjum Piotr Wieszołek, przyjechała bliska mi pani z sekretariatu Gabriela Kordecka oraz przedstawiciele Superbelfrów. Miałam okazję spotkać Ewę Drobek, nauczycielkę z Warszawy, drugą z nominujących mnie osób. Byli laureaci poprzednich edycji konkursu. I przede wszystkim moi rodzice z moim synem. Nic nie było w stanie zepsuć mi święta. Zresztą nie lubię łączyć edukacji z polityką.

Ale trudno ich nie łączyć. Konkurs na Nauczyciela Roku organizuje czasopismo związane ze Związkiem Nauczycielstwa Polskiego, dzisiejsze kierownictwo ministerstwa jest z ZNP skonfliktowane, więc nie pojawił się nikt z resortu, choć od 16 lat MEN patronował konkursowi. W tym roku MEN ogłosił własny konkurs – na Nauczyciela-Wolontariusza Roku.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej