Kim byłby Zbigniew Boniek bez trzeciego miejsca na piłkarskim mundialu w 1982 r.? Za drużyną Piechniczka fani przyjechali do Hiszpanii z transparentami „Solidarności”. Kim byłby Kazimierz Deyna bez eksplozji Orłów Górskiego osiem lat wcześniej? Obaj na tamtych pamiętnych turniejach zapracowali na podium Złotej Piłki, plebiscytu na najlepszego piłkarza roku.

Czytając książkę nieżyjącego już Eduarda Galeano „Blaski i cienie futbolu”, można sobie zdać sprawę, że to właśnie w finałach mistrzostw świata polscy piłkarze zapracowali na swoje miejsce w historii.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej