Przemysław Czapliński – literaturoznawca, profesor UAM w Poznaniu, autor m.in. książek „Polska do wymiany. Późna nowoczesność i nasze wielkie narracje”, „Resztki nowoczesności”, „Poruszona mapa”

Po lekturze założeń reformy można powiedzieć tyle: najważniejsze rzeczy są niejasne, choć jasne jest, że ważne rzeczy ulegną zmianie. Kluczowe sprawy – jak pojawienie się rady uczelni, osłabienie senatu, likwidacja wydziałów – projekt omawia pobieżnie, sprawy drobne rozpisano na kilkunastu stronach.

Wnioski formułowane na podstawie projektu nabierają charakteru spekulacji. W tej sytuacji należałoby zasięgnąć opinii wszystkich grup wchodzących w skład społeczności uniwersyteckiej – od pracowników zewnętrznych, przez personel techniczny, pracowników administracji, studentów, doktorantów, po młodszych i starszych pracowników naukowych. Ich głosy pozwoliłyby dostrzec cząstkowe konsekwencje proponowanych zmian.

Kto mógłby się pokusić o ujęcie syntetyczne? Najwięcej do powiedzenia mają te osoby, które od lat dokonują całościowych ocen rozmaitych propozycji ministerialnych – przede wszystkim członkowie Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej czy Obywatele Nauki. Ludzie ci bezinteresownie jeżdżą od uczelni do uczelni, przedstawiając analizy dokumentów państwowych i rozsądne projekty zmian.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej