Jarosław Kaczyński, mimo ostrego sporu ideowego i wielkich różnic politycznych, przez lata rozmawiał z „Gazetą Wyborczą”. Do 2009 r. To symptomatyczna data. Po katastrofie smoleńskiej już nigdy nie zgodził się na rozmowę. To jeden z przykładów, na jak wielu poziomach Smoleńsk był wielkim nieszczęściem. Zdewastował dialog polityczny, zablokował możliwość rozmowy między Polakami o różnych poglądach.

Publikowane przez nas fragmenty z rozmów z Kaczyńskim pokazują, że staraliśmy się pokazać także jego punkt widzenia, choć mocno się z nim spieraliśmy. Prezentowaliśmy jego poglądy także wtedy, gdy był na politycznym marginesie i myślał o odejściu z polityki.

W tych rozmowach nie brakuje poważnych politycznych analiz. Ciekawe są jego słowa o SLD z 2001 r., kiedy przewidywał, że Sojusz - inaczej niż za pierwszych swoich rządów w latach 1993-97 - czuje się silny i nie ma żadnych hamulców. Rządy ekipy Leszka Millera potwierdziły te prognozy.

Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej