Kiedy czasem pytają mnie, czym się zajmuję, mówię, że "robię w apokalipsie". To nie jest wcale ponury żart. Zawodowo zajmuję się pisaniem o zmianach klimatu, środowisku naturalnym, przyrodzie i ewolucji człowieka. Każdego tygodnia czytam publikacje naukowe i popularnonaukowe o zagładzie, jaka czeka ludzkość i która już obejmuje inne gatunki.

Klimatolodzy ostrzegają, że jeśli do końca wieku globalne ocieplenie przekroczy 1,5 st. C (a średnia temperatura Ziemi podniosła się już o blisko 1 st. w porównaniu z czasami przed rewolucją przemysłową), to zmiany klimatu staną się groźne - przede wszystkim dla nas samych. Ocieplenie o ponad 3 st. C oznacza już zmiany katastrofalne. Jeśli zaś średnia temperatura naszej planety podniesie się o przeszło 5 st., zmiany będą trudne do wyobrażenia. Na skalę filmów katastroficznych albo tych o zombi.

Biolodzy alarmują, że z naszego powodu trwa obecnie szóste wielkie wymieranie gatunków. Poprzednie pięć, których Ziemia doświadczyła z przyczyn niezależnych od człowieka (wybuchy superwulkanów, upadki planetoid), przeorały życie na naszej dziś planecie. To przedostatnie - sprzed 66 mln lat - zniszczyło dinozaury i zrobiło miejsce dla ssaków.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej