Paweł Smoleński z Kurdystanu

Zanim Chenar, lat 30, wszedł do komisji referendalnej w turkmeńskiej szkole Abdul Rahman położonej w mieszanej turkmeńsko-arabsko-kurdyjskiej dzielnicy Kirkuku, poprosił wartownika, by zaopiekował się jego kałaszem. Wziął za rękę żonę i stanęli w kilkunastoosobowej kolejce po karty do głosowania. Pod sufitem salki widowiskowej wirowały łopaty wentylatora, ale i tak było duszno, bo na zewnątrz powietrze stało nieruchomo, a temperatura przekraczała 40 stopni.

Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej