W latach 30. Walter Duranty korespondent „New York Timesa” podróżował po ZSRR i przysyłał stamtąd teksty o rosnącym w siłę, dostatnim kraju. O wielkim głodzie pustoszącym kolektywizowaną Ukrainę nie zająknął się słowem. Z całej siły zwalczał za to Garetha Jonesa, brytyjskiego dziennikarza, który dramat głodujących Ukraińców widział na własne oczy i rzetelnie opisywał w swoich korespondencjach. Duranty twierdził, że to panikarz i plotkarz. A do tego świnia. Bo porządny człowiek nie napisałby nieprawdy o Związku Radzieckim.

Tak, minęło ponad 80 lat, a „pożyteczni idioci” Rosji służą dalej w taki sam sposób. Przekonują, że zależy jej na szczęściu ludzi i światowym pokoju...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.