Katar zajmuje powierzchnię województwa świętokrzyskiego, a większość jego obywateli – około 300 tys. głów – pomieściłaby się w Kielcach. Słowo „obywatele” jest kluczowe, ponieważ autochtoni tworzą uprzywilejowaną kastę, którą obsługuje 2,3 mln pozbawionych tego statusu imigrantów. Katarczycy wiodą życie więcej niż wygodne, PKB per capita sięgające 127 tys. dol. rocznie czyni ich najbogatszym społeczeństwem na planecie.

Futbol nigdy ich specjalnie nie zajmował, ale kiedy się nim zajęli, natychmiast postawili wszystko na głowie.

Kilkanaście dni temu zapłacili 222 mln euro za Neymara, brazylijskiego megagwiazdora Barcelony. Wpisana w jego stary kontrakt kwota miała być abstrakcją odstraszającą każdego potencjalnego nabywcę. Ale Naser al-Hilajfi – właściciel Paris Saint-Germain, a zarazem minister bez teki w katarskim rządzie – postanowił ustanowić transferowy rekord świata. I to w spektakularnym stylu, bo gdy dotychczasowi rekordziści poprawiali wynik o kilka, kilkanaście procent, on poprawił o 128 proc. A przy okazji, jako że wykonał wrogie przejęcie, wydał – rzecz nie do pomyślenia! – wojnę słynnej Barcelonie.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej