Janusz Lewandowski
Eurodeputowany PO

Im dłużej trwa „dobra zmiana”, tym trudniej będzie odrobić straty, które powoduje – materialne, duchowe i międzynarodowe. Najtrudniejsza do wyleczenia będzie zbiorowa polska dusza, niegdyś narażona na traumę zaborów, przegranych powstań, okupacji oraz PRL, a teraz ponownie okaleczona. Trzeba być głuchym i ślepym, by nie słyszeć i nie widzieć, jak ochoczo rujnowany jest dorobek całego ćwierćwiecza polskiej wolności.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Do piewców klęski III RP: nie przepraszam za wolną Polskę

Dobra zmiana. Wirtualna ruina i wirtualna naprawa

Mateusz Morawiecki, jeszcze jako członek Rady Ekonomicznej przy premierze Tusku, zarabiający w zagranicznym banku, pochlebnie oceniał ówczesną politykę rządu chroniącą Polskę przed kryzysem. Był świadom uznania dla naszego kraju. „Rozmawiałem też z kilkoma ekonomistami niemieckimi i są pełni podziwu dla polskich osiągnięć” – zwierzał się „Gazecie Wyborczej” 14 września 2009 r.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej