W Stanach niemal nikt nie wie, kim był Corneliu Zelea Codreanu, więc koszulka z jego wizerunkiem, którą nosił w Charlottesville Matthew Heimsbach, jeden z głównych organizatorów rasistowskich rozruchów sprzed tygodnia, nie zrobiła na nikim wrażenia. Ale w Rumunii oczywiście rozpoznano go natychmiast i odziany w nią neofaszysta trafił na pierwsze strony gazet.

Codreanu był bowiem twórcą Legionu Michała Archanioła, czyli Żelaznej Gwardii – międzywojennej faszystowskiej organizacji, która mordowała rumuńskich polityków, szczuła na Żydów i domagała się sojuszu z III Rzeszą. Był także nacjonalistycznym mistykiem i charyzmatycznym wiecowym mówcą. Niemal udało mu się powtórzyć wyczyn Mussoliniego z 1922 r. – wziąć szturmem rumuńskie państwo. Został w końcu skazany w 1938 r. za zdradę w sfingowanym procesie, a potem zamordowany w więzieniu przez żandarmerię. Dwa lata później jego Gwardia objęła władzę i zaprowadziła w Rumunii wspólnie z dyktatorem, marszałkiem Ionem Antonescu, faszyzm.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej