Jestem Miłoszem, Miłoszem być muszę,
Będąc Miłoszem, Miłoszem być nie chcę
Miłosza w sobie zabijam ażeby
Bardziej Miłoszem być...

Parodiował Gombrowicz Miłosza, wkładając ów wierszyk w usta Szekspira. Przypomniało mi się to, gdy przeczytałem o hamletyzowaniu Ministerstwa Edukacji w sprawie obecności noblisty na liście lektur. Nie wiadomo w końcu, czy Miłosz będzie, czy nie będzie. W podstawie programowej go nie ma, ale ministerstwo zapewnia, że musi być, bo Miłosz to Miłosz.

Pozostało 96% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej