Według Jarosława Kaczyńskiego „strategia Morawieckiego” to historyczny przełom. Według Leszka Balcerowicza to projekt poroniony. Żaden z nich nie ma racji.

Propozycja nowej polityki społeczno-gospodarczej budzi tyleż nadziei, ile obaw. Jej ocena nie może być po prostu „ekspercka”, będzie zależna od tego, przez pryzmat jakich wartości spojrzymy na suflowane propozycje. Ja spojrzę przez tradycyjnie socjaldemokratyczne okulary.

„Strategia odpowiedzialnego rozwoju” zajmuje 418 stron. Bardzo pojemnych, gdyby były standardowego formatu, objętość pewnie zbliżyłaby się do tysiąca. Myliłby się jednak ten, kto sądziłby, że owa szczegółowość czyni dokument konkretnym i jednoznacznym. Przeciwnie, utrudnia uchwycenie tego, co w programie gospodarczym...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.