To wydarzy się pięknego, słonecznego dnia. Najprawdopodobniej w pełni lata. Odkręcę kran, a woda ledwie kapnie. Po czym w ogóle przestanie płynąć.

Lubimy myśleć o Polsce jako krainie zieleni i błękitu – Wisły, Warty, Odry, tysiąca mazurskich jezior i tak dalej. Ale wbrew pozorom wcale nie jesteśmy krajem wodą płynącym. – W Europie pod względem dostępności wody na głowę mieszkańca znajdujemy się na szarym końcu – mówi prof. Zbigniew Kundzewicz, kierownik Zakładu Klimatu i Zasobów Wodnych Instytutu Środowiska Rolniczego i Leśnego PAN w Poznaniu. Jednak zaraz uspokaja: – Według prognoz klimatycznych w naszym kraju ilość opadów raczej wzrośnie. Dlatego susza będzie latem się zdarzać, ale nie na tyle dokuczliwa, żeby zakłócić dostawy wody dla gospodarstw domowych.

Skoro woda jest i będzie, to dlaczego w moim kranie będzie sucho, tylko czasem coś zabulgocze? A Izraelczykowi płynie, chociaż – jak mówi prof. Kundzewicz – Izrael ma znacznie mniejsze zasoby i jest w dużej mierze pustynny?

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej