*Adam Krzemiński - publicysta tygodnika „Polityka”, specjalista od spraw niemieckich.

Znów niedobry czas dla dialogu polsko-ukraińskiego? Dewastacje pomników po obu stronach granicy. Ostrzelanie polskiego konsulatu w Łucku. Być może rosyjskie prowokacje. A padają na podatny grunt. Dowodem cofnięcie przez rząd polski Związkowi Ukraińców, po raz pierwszy od 1991 r., funduszy na upamiętnienie akcji „Wisła”.

>> Wilcze haki na pomniku pamięci ofiar Rzezi Wołyńskiej. Kilka godzin później był tam prezydent Duda

Nasza prawica tradycyjnie nie za bardzo wie, jak budować stosunki z Ukrainą. Przed I wojną światową endecja stawiała na autonomię w imperium Romanowów, a Ukraińców ignorowała. W międzywojniu forsowała radykalną polonizację Kresów, zwalczając takich piłsudczyków jak Henryk Józewski, wojewoda wołyński, który uważał, że Wołyń powinien stać się ukraińskim Piemontem - zalążkiem zjednoczonej Ukrainy przyjaznej Polsce.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej