Późna wiosna 2015 r. Na Konwencji Programowej PiS w Katowicach występuje świeżo ułaskawiony przez Kaczyńskiego Zbigniew Ziobro. Tygodnik „Polityka” cytuje, co mówi o sędziach: – Musimy znaleźć sposób, aby z niektórymi z nich porozmawiać inaczej za ich chamstwo i butę.

„Jedzie” po nazwiskach. Potępia sędziego Igora Tuleyę, który porównał działania CBA za pierwszych rządów PiS do praktyk z czasów stalinizmu. I Agnieszkę Pilarczyk prowadzącą proces w sprawie śmierci jego ojca. Atakuje sędziów, którzy na trzy lata więzienia skazali „nieskazitelnego człowieka Mariusza Kamińskiego” za łamanie prawa podczas operacji CBA.

– Trzeba wprowadzić okresowe badania wariografem i badania próbek moczu dla sędziów i prokuratorów – proponuje Bogdan Święczkowski, wierny druh Ziobry.

Wypełniona po brzegi sala bije brawo. Jeden ze słuchaczy mówi, że jeśli PiS nie dojdzie do władzy, „będzie trzeba za sędziami jeździć z kijami bejsbolowymi”.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej