Rozmowa opublikowana w "Magazynie Świątecznym" 8-9 lipca 2017 roku

Agnieszka Kublik: Podziwia pan Jarosława Kaczyńskiego, że mu się tak wszystko udaje?

Lech Wałęsa: Tak, podziwiam go. Tak jak się podziwia wybitne zło. Negatywnie go podziwiam.

Ale może mu jeszcze pomnik postawimy. Bo on niechcący, wbrew sobie, nas przerabia w świadomych obywateli. Do tej pory obywatelsko spaliśmy. Wyłączyliśmy się z demokracji, nie chodziliśmy na wybory. No i Kaczyński to wykorzystał.

Dlaczego tak wielu tak bardzo mu zawierzyło?

– Bo mieli dość tego, co było. Budowaliśmy Polskę nawet fajnie, ale o pojedynczych ludziach nie pamiętaliśmy. No i nie rozmawialiśmy z ludem. A Kaczyński zaczął z nimi gadać, albo raczej do nich gadać, tak żeby go usłyszeli i zrozumieli. I ma wyniki.

Mówiłem to przed laty – trzeba było codziennie posadzić ministra przed kamerą i niech opowiada, co zrobił i co chce zrobić. Ale nikt nie posłuchał mnie.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej