Dorosły syn znajomego z Australii, pół Polak, pół Taj, powiedział ojcu, że nie chce z nim odwiedzić Polski, bo jest rasistowska.

W każdym kraju są rasiści. Ale w Europie rzadko zdarza się taki, którego władze publicznie, osobiście i przy pomocy dziennikarzy rządowych mediów nawoływałyby do nienawiści na tle etnicznym, rasowym, religijnym i światopoglądowym. Czyli popełniały przestępstwo (w Polsce z art. 256 kk). I to w poczuciu pełnej bezkarności, bo rząd kontroluje...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.