Pojęcie „śledztwa dziennikarskiego” jest w Polsce nadużywane i często kompromitowane przez publikacje, które nie mają z tym nic wspólnego. Książką „Macierewicz i jego tajemnice” Tomasz Piątek wraca do korzeni dziennikarstwa śledczego.

Kiedy Tomasz Piątek po raz pierwszy opisał wieloletnią relację Antoniego Macierewicza z agentem Służby Bezpieczeństwa Robertem Luśnią, byłem sceptyczny. Z zasady nie wierzę dokumentom bezpieki, a jeszcze mniej opowieściom jej byłych funkcjonariuszy.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej