MICHAŁ WILGOCKI: Klasa wyższa. Ilu Polaków do niej należy?

MACIEJ GDULA: Półtora miliona. Tylu Polaków ma majątek na tyle duży, że mogą nie myśleć o problemach charakterystycznych dla klasy średniej – nie muszą brać kredytów, nie denerwują się, czy znajdą pracę, nie przejmują się kiepskim systemem edukacji czy opieki zdrowotnej. Z badań NBP można wywnioskować, że to 3 proc. gospodarstw domowych w Polsce. Przy założeniu, że wszystkich gospodarstw jest 14 mln, a na jedno przypadają średnio po trzy osoby, wychodzi półtora miliona ludzi. W tej grupie 1 proc. ma majątek ok. 1,5 mln zł, kolejny procent – 2 mln, a najbogatszy – co najmniej 3 mln zł. To majątek netto, czyli na czysto, bez kredytu.

To dwa dobre samochody i duży dom pod Warszawą.

– NBP zmierzyło, jaką częścią tego majątku jest nieruchomość, w której się mieszka. To połowa. Oznacza to, że najbogatszy 1 proc. – 140 tys. gospodarstw domowych – ma, poza domem wartym 1,5 mln zł, „luźne” co najmniej kolejne 1,5 mln zł. Na kontach, w innych nieruchomościach, w majątkach firm, w akcjach i autach. Oczywiście, można argumentować, że 1,5 mln zł nie powala. Oprócz tego, że na pewno dane te są zaniżone, bo to norma przy badaniach dochodów na podstawie deklaracji, to spójrzmy na to z perspektywy członka klasy średniej, który przyjeżdża do dużego miasta, pracuje całe dnie i musi jeszcze wynająć mieszkanie. To pieniądze, które robią różnicę, zmieniają horyzont, warunki, w których człowiek egzystuje. Mając je, zaczyna się inaczej myśleć, planować, o inne rzeczy się starać. Klasę średnią to z jednej strony denerwuje, a z drugiej – nie chce się do tego przyznać.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej