– Nie. Nie będziemy męczyć ludzi moją osobą – zapowiedziała stanowczo prof. Ewa Łętowska, kiedy poprosiłam ją o rozmowę.

– To nie czas na pogaduszki przy kawie i ciastkach. Ludziom potrzeba teraz szpinaku, by potrafili się rozeznać, w jakiej żyją rzeczywistości.

Kilka dni wcześniej domniemany zamach bombowy w siedzibie PEN Clubu przerwał uroczystość wręczenia jej Nagrody im. Ksawerego i Mieczysława Pruszyńskich za bycie „rzecznikiem i nauczycielem praw obywatelskich (...), której myśl, słowo i odwaga cywilna stają na drodze ucieczki od wolności.

Pozostało 98% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej