DOMINIKA WIELOWIEYSKA: Powinniśmy przyjąć uchodźców?

BARTŁOMIEJ RADZIEJEWSKI: To złożony problem, który obrósł nieprawdopodobnie sprymitywizowanymi stanowiskami. Wypowiadanie się w tej sprawie bez odcienia „tęczowego” lub „brunatnego” to proszenie się o cięgi z obu stron.

Z jednej strony kryzys imigracyjny został pogłębiony przez niemiecką „Wilkommen Politik”, obliczoną na łatanie własnych dziur demograficznych. A następnie zeuropeizowany narzuceniem kwot uchodźców, wbrew sprzeciwowi krajów wyszehradzkich, i zrobieniem z Węgier kozła ofiarnego. To był skandal, a rząd Ewy Kopacz zachował się zbyt ulegle. Niemniej jednak zobowiązał się do przyjęcia tych 7 tys. osób, więc choć negatywnie oceniam tamtą decyzję, uważam, że należy ją wykonać. Pacta sunt servanda. Nie możemy po prostu odmawiać realizacji zobowiązań, jeśli chcemy, żeby inni dotrzymywali swoich wobec nas, czy to w sprawie funduszy strukturalnych, czy to pomocy sojuszniczej w ramach NATO. Z drugiej więc strony to, co robi rząd Szydło, to szkodliwy populizm. Hiperdemokracja: większość się nie zgadza, więc „furda podpisy i układy”.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej