– Ktoś inny za jedną taką wpadkę musiałby już dawno pożegnać się ze stołkiem, a on trwa – mówi mi poseł PiS z młodszego pokolenia. – Komuś, kto nie zna PiS, trudno to zrozumieć. Ale sprawa jest prosta: będziesz lojalny i wierny prezesowi, wszystko zostanie ci wybaczone – dodaje.

– Wałęsa miał kiedyś teorię „zderzaków”, czyli polityków, których można wymieniać jak zderzaki w samochodzie. Jarek Zieliński jest połatany drutem, posklejany taśmą, trzyma się. Jak już nie będzie wyjścia, to się go wywali, ale nie na śmietnik. Odejdzie z „przyczyn osobistych”. I on to zrozumie, tym bardziej że nie wyobrażam sobie, żeby prezes się od niego odwrócił – twierdzi inny polityk partii rządzącej.

Kierownictwo policji i MSWiA broni się, że nie miało pojęcia o tym, co 15 maja 2016 r. działo się w komisariacie we Wrocławiu, gdzie zginął 25-letni Igor Stachowiak.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej