Hanna Gronkiewicz-Waltz ma iść na pierwszy ogień komisji weryfikacyjnej ds. usuwania skutków bezprawnej reprywatyzacji. Prezydent stolicy powiedziała, że nie przyjdzie. Komisja przypomniała, że może ją doprowadzić siłą i ukarać wysoką grzywną. Rzeczywiście: ma uprawnienia i prokuratora, i sądu.

Gronkiewicz-Waltz nie chce się stawić na przesłuchanie, bo komisję uważa za bezprawną – sprzeczną z konstytucją. A więc stosuje nieposłuszeństwo obywatelskie, które polega na sprzeciwianiu się prawu, które uważa się za niesprawiedliwe, niesłuszne czy w inny sposób sprzeczne z wyznawanymi wartościami. A także na tym, że obywatel godzi się na ukaranie go za to nieposłuszeństwo, dając w ten sposób świadectwo uczciwości swojego sprzeciwu.

Tydzień temu Obywatele RP zastosowali – a właściwie zastosowaliśmy, bo jako obywatelka RP przyłączyłam się do „kontrmiesięcznicy” – sprzeciw wobec odbierania wolności zgromadzeń przez państwo PiS obywatelom gorszego sortu. Nieposłuszeństwo polegało na siedzeniu na trasie pochodu miesięcznicy smoleńskiej i niezastosowaniu się do polecenia policji, by się rozejść. Koniec końców, policja nas wyniosła i zapowiedziała ukaranie za wykroczenie przeszkadzania legalnemu zgromadzeniu. Teraz słyszymy, że może będzie to jednak zarzut karny przeszkadzania w obrzędzie religijnym, jakim rzekomo jest pochód smoleński.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej