BEATA JANOWSKA: Około 1380 r. zakończono we Florencji budowę murów nowej olbrzymiej katedry. Na przecięciu prezbiterium i ramion transeptu wznosił się potężny ośmiobok o przekątnej około 45 m, który miał zostać zwieńczony kopułą. Tymczasem nikt z wówczas żyjących w mieście, a pewnie i w całej Italii, nie miał ani wiedzy, ani pomysłu, jak tę kopułę zbudować.

BARBARA ARCISZEWSKA: Z punktu widzenia naszych racjonalnych czasów jest to zdumiewające, ale wtedy mieszkańcom miasta wydawało się, że skoro wykonano dzieło na chwałę Boga, to Bóg podsunie rozwiązanie tego problemu.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej